Dział: Jak nauczyć kota korzystać z kuwety.
Numer rozdziału: 8
Gatunek: Yaoi.
Miał całkiem mięciutką skórę jak na kota. Głaskałem Katta po głowie, a on leżał na moich kolanach i pomrukiwał cicho. Było całkiem przyjemnie, chociaż odnosiłem wrażenie, że jest na mnie zły, gdyż odmówiłem, kiedy złożył mi dość niemoralną propozycję. Stwierdziłem, iż lepiej będzie trochę odczekać. Gdy mu to powiedziałem, zrobił wyjątkowo zawstydzoną minę, dlatego i mnie zrobiło się głupio. Nie chciałem go bowiem ranić.
Nada zdążył zadzwonić już raz. Odebrałem i powiedziałem, że wszystko w porządku. Nie zdziwił mnie fakt, iż zapytał, czy coś między nami zaszło. I wnioskowałem, że nie chodziło mu tylko o potencjalnie stojące prześcieradło w ich wspólnym łóżku. Hej, właśnie...
— Katt? — upewniłem się, czy nie zasnął.
— Co chcesz — syknął. A przekonany byłem, że jest mu smutno, cholera.
— Czemu śpisz z Nadą w jednym łóżku? — zapytałem.
— Bo więcej nie mamy — prychnął.
— Sypiacie ze sobą? — pytałem dalej.
— Co to za różnica — wyjąkałem. — Czy ty, czy on...
Przegiął, jebany myszołap. Przegiął - i on, i Nada. Wkurwiło mnie takie podejście do sytuacji, dlatego jednym szarpnięciem obróciłem Katta tak, że leżał na plecach i nie mógł się zbytnio ruszyć. Zdarłem wręcz z niego ubrania i rzuciłem gdziekolwiek, dokładnie to samo robiąc ze swoimi.
***
W sumie podejrzewałem, że uda mi się go sprowokować, jednak nie sądziłem, iż zacznie się zachowywać tak brutalnie, że grą wstępną będzie równie ostry i zaborczy seks. Z przerażeniem patrzyłem, jak rozdziera moje ubrania i ich skrawki rzuca gdzieś za siebie. Czułem, że mam syndrom sztokholmski. Nie tak wyobrażałem sobie swój pierwszy stosunek. Poza tym... czy Matyas naprawdę sądził, że mógłbym to zrobić z Nadą? Cóż...
Myślałem, że sprawdzi najpierw, gdzie mam czuły punkt, że obada moje ciało, pocałuje, cokolwiek. A ten od razu musiał zacząć od dupy strony. Ledwo pozbył się łachmanów, już złapał silnie moje kolana i szybkim ruchem zarzucił je sobie na ramiona, by po chwili brutalnie wejść we mnie bez uprzedniego rozepchania.
— Agr... — jęknąłem głośno, a moje oczy zaszkliły się łzami.
Ból był nie do opisania. Tak czy inaczej byłem w szoku, że mimo mojej ciasnoty Matyasowi idzie całkiem nieźle. Oddychałem ciężko. Kręciło mi się w głowie, miałem mroczki przed oczami, nie mogłem momentami złapać oddechu. Mężczyzna przyspieszał swoje ruchy. Przez zmrużone powieki obserwowałem jego dobrze umięśniony tors, po którym spływały coraz to kolejne krople potu. Oblizałem usta i rozchyliłem szerzej nogi, by powiększyć jego pole do manewru. Czułem w sobie jego nasienie, jednak nie przestawał. Rzucił mnie na łóżko i ułożył na boku. Uniósł jedną z nóg do góry i znów zaczął brutalnie wchodzić, tym razem w innej pozycji. Ta była o wiele bardziej bolesna. Schowałem twarz w poduszce i pozwoliłem sobie wydać kilka, czy też kilkanaście błogich jęków. Może i inaczej wyobrażałem sobie nasz pierwszy raz, ale... naprawdę nie wiedziałbym, co tracę. Tymczasem Matyas odkrywał moje najgłębsze zakamarki. Tak głębokie, że nie wiedziałem nawet, iż ktokolwiek kiedykolwiek ich dotknie. A dotykał ich w wyjątkowo namiętny sposób. Czułem jak jego członek pociera moją skórę wewnątrz. Spinałem i rozluźniałem mięśnie, by sprawić mu jeszcze więcej satysfakcji. Kiedy dochodził po raz kolejny, pochylił się nade mną i pocałował tak chaotycznie i tak zaborczo, że czułem jak po moim podbródku toczy się struga jego śliny. I z niewiadomych mi powodów wydało mi się to tak przyjemne, że moja dłoń szybko powędrowała między moje uda i zaczęła namiętnie masować członka. Matyas zauważywszy moje poczynania zrobił to samo - położył dłoń na moim penisie i chwycił go gwałtownie, by po chwili zacząć stopniowo coraz szybciej robić mi dobrze. Nie całował mnie już, ale nadal wchodził we mnie coraz brutalniej. Otworzyłem szerzej oczy, by nie stracić ani chwili.
— Wiesz, Matyas — powiedziałem cicho tuż po zakończeniu stosunku. — To był mój pierwszy... Albo raczej pierwsze osiem...
— A Nada? — zapytał ironicznie.
— Sprowokowałem cię — zachichotałem.
— Gnoju... — wysapał, jednak był zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek.
Na telefonie Matyasa wyświetlało się kilkanaście nieodebranych połączeń od Nady. Matyas spał, więc postanowiłem się obsłużyć. Miałem trochę problemów ze zrozumieniem, w jaki sposób obsługuje się telefon komórkowy, ale w końcu się udało. "Nie mogę teraz gadać, ale powiem ci, że Matyas jest całkiem niezły w łóżku. Wiesz, taki zaborczy i brutalny, rawr. Jak widać cicha woda brzegi rwie". A tymczasem chwilę później...
— Katt, ty cioto! — wrzasnął nagle, prawie zrzucając mnie z łóżka. — Czemu wysłałeś to do...
— Co, do Nady wysłałem — odparłem cicho. — Chyba.
— Nie, kurwa — wściekł się. — Wysłałeś do wszystkich z mojej listy kontaktów!
No cóż, przynajmniej dowiedzą się, jaki z niego ogier w łóżku.
K O N I E C
________________________________________________
Seria krótka, tak jak planowałam. Mam nadzieję, że żądze zaspokojone chociaż trochę. Chociaż nie, w Waszym przypadku pojęcie "zaspokojone" chyba nie ma prawda bytu... :v
Tak czy siak prawdopodobnie nie będzie mnie tutaj przez jakiś czas, muszę popracować nad swoim stylem pisania, nad postaciami, nad dialogami, w ogóle totalnie nad wszystkim. Czytaliście Maniakalnego, więc widzicie, co się dzieje. Im dalej, tym gorzej. Mam nadzieję, że to tylko przejściowe, bo jak mam się już w tym wieku wypalić i przestać pisać... O CHUJ. Wracam za niedługo. A jeśli coś Wam do głów przyjdzie, pamiętajcie o tym poście. A, i jako że Kot skończony, ruszamy niedługo z Alice in Secondhand. Cierpliwości! Brak fajek źle na mnie działa. :v Wiecie, generalnie marzy mi się stworzyć coś, co pobije Maniakalnego. Ale, kuźwa. Nie wiem, czy jestem w stanie to zrobić.
smacznego jajka
